Przewrotność ludzka nie zna granic.

 Zwyczajem ludzkim, przypadłością swojego rodzaju jest pewna cecha, która skutecznie utrudnia żywot wielu. Jej podstępna natura potrafi zepsuć wiele przyjemnych chwil.

 PRZEWROTNOŚĆ. To o niej mowa. W ślad za nią maszerują: wyrzuty sumienia, frustracja i wiecznie (prawie) skwaszona mina.

 Potrafisz sobie zepsuć dobry dzień rozmyślaniami, że chciałabyś/chciałabyś być teraz gdzie indziej, w innym miejscu, lepszym według Twojego uznania. Puszczasz wodze fantazji i wyobrażasz sobie, że robisz coś wspaniałego, zajmujesz się swoim hobby albo, że wybierasz się właśnie do pracy, która jest Twoim spełnieniem i ma wpływ na świat (oczywiście dobry wpływ, nie inaczej).

 Jednak te fantazje, te rozmyślania psuje Ci taki uporczywy aczkolwiek przecież rozsądny głos w Twojej głowie, który powtarza uparcie "ciesz się z tego co masz", "inni nie mają nawet tyle...", "jakbyś miała dziecko nieuleczalnie chore..." i tak dalej. Potrafi także (ten nasz głos oczywiście) wytłumaczyć Ci, że gdybyś np. miał to fantastyczne życie, o którym marzysz to nie miałbyś tego co masz aktualnie, a natura ludzka lubi być przewrotna i zdajesz sobie sprawę, że mimo iż nie masz willi z basenem to masz dzieciaki/ dziecko zdrowe jak ryba, które rozwija się prawidłowo i przysparza Ci skoków ciśnienia tętniczego tak co najmniej trzy razy dziennie lub masz swoją aktualną pracę, którą mimo wszystko jednak lubisz (czy ewentualnie tolerujesz). I już wiesz, uświadamiasz sobie, że w tamtym życiu chciałbyś tego co masz teraz.

I tym oto sposobem ukazuje się nam nasza przewrotność, a my nadal tkwimy w rozdarciu między "chciałbym", a "przecież mam to czy tamto powinnam być wdzięczna".

Komentarze