Wena....

   No i gdzie ona jest? Gdzie zniknęła?

Czasem aż przepełnia człowieka wena do pracy, do pisania czy gotowania, zależy co kto lubi i czym się pasjonuje. Czasem aż tyłek świerzbi żeby coś zrobić i pomysły kipią w głowie. A czasem (nawet częściej) kompletnie brakuje chęci, nie mówiąc już o wenie twórczej. Mimo, że coś bardzo lubię robić to nie mam ani pół pomysłu na to. I wtedy nurtuje mnie pytanie "gdzie ta wena jak jej nie ma?". 

  Próbuje i nic. Odkładam pióro, komputer, długopis... Dochodzę do wniosku, że może później, innego dnia... Z tym, że "innego dnia" też nie jest lepiej więc wniosek nasuwa się prosty - DZIŚ, TERAZ. I tu wjeżdżamy z tekstami typu carpe diem... zacznij działać już dziś... itp. Banały, które słyszę i czytam na każdym kroku ale jednak prawdziwe. Jak nie zrobisz tego dziś to jutro też nie będzie Ci się chciało czy jak już napisałam - wena nie spłynie na Ciebie.

  Dlatego wzięłam lapka do ręki i właśnie kończę swój (raczej mało twórczy) wywód na temat weny 👊.

Komentarze